Kambuz, kokpit, bakista – czyli budowa i wyposażenie jachtu z bliska

Z terminologią żeglarską zetkniemy się podczas każdej wizyty w porcie, każdej rozmowy o żeglowaniu, no i oczywiście podczas każdego rejsu. Jeśli chcemy wiedzieć, co do nas mówią, o czym rozmawiają i czego chcą członkowie załogi i bardziej wtajemniczeni wodniaccy znajomi, to nie warto się opierać, tylko po prostu w ten świat wejść. Obcych nazw, które w pierwszej chwili nie budzą żadnych zupełnie skojarzeń, jest sporo, a ich przyswojenie może przypominać naukę obcego języka. Nie jest to jednak nauka na darmo, bo raz opanowana terminologia przyda nam się w całej żeglarskiej karierze. Od czego zacząć naukę? Najlepiej od budowy i wyposażenia jachtu. Najważniejsze terminy przedstawiamy na przykładzie jachtu Tes 678 BT.

Żeglarskie nazwy, które warto znać – na przykładzie jachtu Tes 678 BT

Maszt, ster, kadłub – znaczenie tych haseł odgadną nawet największe szczury lądowe. Czym jednak jest bom, wanta czy topenanta – z tym może być trudniej. A zatem od początku. W naszej ofercie znajdziecie Państwo kilka wygodnych jachtów. Jednym z nich jest znakomity Tes 678 BT – zaprojektowany przez Tomasza Siwika – niezbyt długi, bardzo komfortowy i szalenie zwrotny jacht cieszy się ogromną popularnością zarówno wśród początkujących, jak i bardziej opływanych załóg. Jak jest zbudowany?

Kadłub – to konstrukcja pływająca jachtu. Pokład – to część, po której się poruszamy. W pokładzie znajduje się kokpit – czyli zagłębienie, w którym siedzi załoga – może być odkryty lub osłonięty. Kadłub składa się z dziobu (przednia część jachtu) , prawej i lewej burty, rufy (tylna część jachtu). Najprościej rzecz ujmując – oprócz tego można jeszcze pokład podzielić na trzy części, a w nich wyróżnić nazewnictwo poszczególnych schowków w pokładzie, ale na pierwszą lekcję te podstawowe terminy naszym zdaniem zupełnie wystarczą.

Żagle – każdy jacht pływający po Mazurach wyposażony jest w podstawowe ożaglowanie – grot i fok. Fok to mniejszy żagiel znajdujący się na dziobie, grot to główny żagiel – ten, który wciągamy na maszt. Przy odbiorze i zdawaniu jachtu trzeba koniecznie sprawdzić ich stan.

Liny – jest ich wiele, każda służy do czegoś innego, każda jest ważna, no i każda nosi swoją nazwę. Można podzielić je na olinowanie stałe – sztag, achtersztag, baksztag, wanty kolumnowe, topwanty, jumpsztag i olinowanie ruchome – fały, kontrafały, szoty, topenanty, pikfały, brasy.

Kabestan – powoli staje się już podstawą wyposażenia jachtów śródlądowych – jest przyrządem służącym do wybierania i luzowania lin. Oszczędza siły i zdecydowanie ułatwia pracę szotmenowi.

Odbijacze – gumowe bojki, które służą do ochrony kadłuba podczas wchodzenia do portu czy śluzy. Pływanie z odbijaczami zwisającymi z relingów uważane jest za szczyt „obciachu” – warto o tym pamiętać ☺

Relingi – linki biegnące wzdłuż krawędzi pokładu – zabezpieczają przed wypadnięciem, pozwalają się oprzeć w czasie manewrów. Podczas postoju mogą służyć za suszarkę dla mokrej bielizny czy ręczników, jednak podkreślamy – wyłącznie podczas postoju.

No dobrze, mamy więc z grubsza omówioną budowę zewnętrzną jachtu. A co znajduje się pod pokładem? Oczywiście kambuz! To tutaj załogantki przygotowują dla swoich dzielnych żeglarzy pożywną strawę podczas rejsu. Koja – czyli miejsce do spania – w jachcieTes 678 BT koje są wyjątkowo długie i szerokie, bez trudu pomieści się na nich nawet 6 dorosłych załogantów. Pod kojami znajdziemy bakisty – czyli sporej wielkości schowki, w których możemy ulokować np. puste plecaki albo żywność o długim terminie przydatności. Nad kojami z kolei usytuowane są jaskółki – czyli mniejsze półeczki, na których możemy trzymać swoje rzeczy osobiste. Ważnym miejscem jest zenza – przestrzeń pod podłogą, którą stale trzeba kontrolować – może się w niej bowiem gromadzić woda w razie ewentualnych przecieków. No i najważniejsza – mesa – czyli jachtowy salon – to tutaj możemy wspólnie biesiadować przy akompaniamencie gitary w chłodne letnie wieczory.

Choć żeglarska terminologia przez lata rozrosła się tak bardzo, że w zasadzie z powodzeniem można by wydać osobny słowniczek, który wprowadzałby żółtodziobów w ten niezrozumiały i pociągający język, to jednak najważniejsze pozostaje opanowanie podstawowych zwrotów. Można oczywiście wybrać się na pierwszy rejs, nie znając ani jednego żeglarskiego słowa i poznawać je w trakcie, w czasie codziennych, zwykłych zajęć. Tym, którzy jednak nie mogą się już doczekać swojego pierwszego czarteru jachtów na Mazurach, polecamy każdego wieczoru poznać choć jedno nowe słowo, które da przedsmak żeglarskiej przygodzie i sprawi, że podczas rejsu poczujemy się pewniej w nowej roli.